LOMIANKI.INFO
ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ

poniedziałek, 13.7.2020


LOMIANKI.INFO

NEWSY - ŁOMIANKI
PRZEGLĄD PRASY

KATALOG FIRM
MAPA ŁOMIANEK
OGŁOSZENIA
INFO-BIZNES
GALERIA

MIESIĘCZNIK .INFO

SONDY - ARCHIWUM
ŁOMIANKI W SIECI
KAMERA INTERNETOWA

Szukaj
w ŁOMIANKI.INFO
Szukaj
FIRMY lub USŁUGI



Czarne chmury nad zabytkową Aleją Dębową
2006-09-07

KOMENTARZE: 0

Wszyscy mieszkańcy Dąbrowy Leśnej zapewne znają tę ulicę. Oficjalnie to odcinek ul. Partyzantów, między ul. Kwiatową a Konwaliową, ale ze względu ma wiekowe dęby, wielu nazywa ją Aleją Dębową. We wrześniu 1985 aleję uznano za pomnik przyrody, prawem chroniony, podlegający szczególnej ochronie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody (nr Rejestru 1028). Ma około 200 m długości i rośnie na niej łącznie 27 dębów.
To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych ulic w naszej gminie i nieformalny symbol osiedla Dąbrowa Leśna. Drzewa mogłyby cieszyć oko jeszcze przez setki lat, ale przez nieprzemyślaną decyzję za 15-20 lat alei może już nie być.


Dbanie o wystrój przestrzeni publicznych, szczególnie w Dąbrowie, nie jest mocną stroną naszych władz, więc właściciele po-sesji po wschodniej stronie alei, kierowani najlepszymi intencjami, od lat dbają o urodę tego miejsca i zapewnienie najlepszych warunków dla wegetacji sędziwych drzew. Pas trawnika pomiędzy dębami a ogrodzeniami jest przez nich regularnie podlewany i strzyżony - podobnie jak krzewy przy wjazdach. Z ich inicjatywy i częściowo za ich pieniądze na jezdni pojawiły się "garby" do spowalniania ruchu samochodowego i znaki ograniczające szybkość do 30 km/godz. W ten sposób koegzystencja ruchu pieszego, rowerowego i samochodowego stała się bezpieczna, dużo bezpieczniejsza niż na innych ulicach osiedla. Zawsze wybieram tę drogę jak jestem pieszo lub jadę rowerem, żeby przez chwilę poobcować z urokiem cienistej alei. Jak jadę samochodem - zawsze ją omijam, żeby niepotrzebnie nie szkodzić sędziwym drzewom. Dlatego proszę zrozumieć moje zdziwienie i zaniepokojenie, gdy na zebraniu osiedlowym wiosną tego roku dowiedziałam się, że władze gminy już 4 lata temu podjęły decyzję o budowie chodnika dla pieszych po wschodniej stronie alei, czyli przez te pieczołowicie urządzone i pielęgnowane trawniki i żywopłoty.
Zaniepokojenie bierze się stąd, że inwestycja ta, jakkolwiek starannie nie byłaby prowadzona, niewątpliwie bardzo pogorszy warunki wegetacji wiekowych drzew. Zdziwienie, ponieważ moim zdaniem jest to chyba ostatnia ulica w Dąbrowie Leśnej, gdzie taka inwestycja jest niezbędna.
Zanim poznałam dramatyczną historię budowy chodnika w Alei Dębowej, sprawa wydawała mi się prosta. Ktoś, planując chodnik w ul. Partyzantów, przez pomyłkę zaprojektował go także w sąsiedztwie dębów - zapominając o zabytkowym charakterze alei i konieczności zachowania strefy ochronnej. Pomyłka łatwa do naprawienia, chodnik na-leży wybudować tylko na ruchliwym odcinku ul. Partyzantów - czyli od ul. Kampinoskiej do ul. Akacjowej - a za zaoszczędzone pieniądze wybudować chodnik na ul. Długiej, Akacjowej czy Brukowej - najbardziej ruchliwych ulicach Dąbrowy.
Dokumenty, do jakich dotarłam, wykluczają pomyłkę. Być może ze względu na brak pieniędzy, realizacja zamierzenia opóźniła się o ponad cztery lata. Tylko przez przypadek o planowanej budowie dowiedzieli się właściciele posesji sąsiadujących z aleją, bo projekt powstawał bez konsultacji z nimi i bez zawiadomienia ich o planowanej inwestycji. Natychmiast zaczęli słać prośby o ochronę dębów i odstąpienie od budowy. Nikt z Urzędu nie raczył na te pisma odpowiadać, z wyjątkiem Rady Osiedla Dąbrowa Leśna, która w obraźliwym tekście, posługując się dyktatorską retoryką wyraziła oburzenie, że tak potrzebna społecznie inwestycja spotyka się z oporem garstki ludzi kierujących się "prywatą, samolubstwem i podłością". Napiętnowano nawet fakt wysłania informacji o planowanej inwestycji do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, któremu formalnie zabytkowa aleja podlega. Tak to Rada Osiedla "wbiła gwóźdź do trumny" alei i rozpoczęła nagonkę na właścicieli posesji sąsiadujących z Aleją Dębową - nagonkę, której świadkiem byłam podczas zebrania osiedlowego pod koniec maja. Część obrońców dębów w istocie się ugięła pod presją i wycofała z protestów, ale na szczęście nie wszyscy. Pozostali, chcąc uczynić dialog z władzami i Radą Osiedla merytorycznym, zwrócili się o ekspertyzę dendrologiczną na temat wpływu planowanej budowy na wegetację drzew. Opinia jednoznacznie prognozuje fatalne dla dębów skutki wynikające z budowy. Dr hab. Jakub Dolatowski, w opinii wydanej 19 czerwca tego roku stwierdził między innymi: "są to drzewa zaawansowane wiekowo, (...) a zatem wrażliwe na stresy (...) w sposób naturalny pozbawione już możliwości dopasowania się do zmian środowiskowych (...), dęby w tym wieku fatalnie reagują na niewielkie nawet zmiany poziomu podłoża, a więc zarówno naspywanie jak wybieranie, a także zagęszczanie (ugniatanie) wierzchnich warstw gleby (...). Planowane położenie 1,5 metrowego chodnika (faktycznie 1,7 m) po stronie nieparzystej ul. Partyzantów, w wąskim pasie pomiędzy dębami a granicą posesji, stanowi dla alei bezpośrednie zagrożenie jej istnienia".
Opinia ta została skierowana do burmistrza Łomianek oraz do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody (WKP), który w roku 2005 bez wizji w terenie co prawda wstępnie zaopiniował budowę chodnika w Alei Dębowej, ale ustalił warunki, których dopełnienie w tym konkretnym przypadku jest niemożliwe. Po zapoznaniu się z ww. opinią WKP natychmiast zwrócił się z prośbą do Urzędu Miasta i Gminy Łomianek o odstąpienie od budowy chodnika. Na posiedzeniu komisji Rady Miejskiej 6 lipca sama zaapelowałam o to samo do radnych i burmistrza. Na próżno, w urzędzie można było usłyszeć wciąż jedną odpowiedź - budujemy zgodnie z planem w lipcu.
Na wieść o tym, porażony uporem urzędników dr hab. Jakub Dolatowski sporządził w dniu 20 lipca aneks do swojej opinii, w którym czytamy: "Jest rzeczą pożałowania godną i haniebną, że tak łatwo, z urzędniczą beztroską czy obojętnością, łamie się prawo. Aleja dębowa jest chroniona polskim prawem i próby lokowania tu niszczących ją, a przy tym zdecydowanie niekoniecznych inwestycji, są łamaniem prawa zarówno przez wydających decyzję urzędników, jak przez organy, powołane do ochrony przyrody. (...) Fizyczne uszkodzenie korzeni jest nieuniknione. (...) Aleja zacznie zamierać, oczywiście nie w ciągu jednego czy dwu lat (to byłoby "niebezpieczne" nie tylko dla drzew, ale i dla decydentów), ale w ciągu lat kilkunastu - drzewa będą miały coraz mniej liści, będzie coraz więcej posuszu. Zamiast cieszyć ludzkie oczy i dusze kilkaset lat, będą smucić przez lat kilkanaście".
Doceniając wagę tej opinii, WKP zdecydował się na wizję lokalną alei w dniu 27 lipca. Widząc umiejscowienie drzew, zielony pas trawy, z którego chodnik pokryłby ok. 50%, oraz spustoszenie i dewastację terenu spowodowaną przez niedawno położony chodnik w innej części ul. Partyzantów, Konserwator Przyrody zażądał odstąpienia od prac w alei zabytkowej. Ponieważ pierwszy list WKP do burmistrza z dnia 19 czerwca pozostał bez odpowiedzi, Konserwator Przy-rody zaapelował powtórnie pismem z dnia 7 sierpnia do Urzędu MiG Łomianki, zwracając ponownie uwagę na ważność sprawy, opinię dr. hab. J. Dolatowskiego oraz podtrzymując swoje wcześniejsze stanowisko, tzn. konieczność zastanowienia się nad zaniechaniem budowy chodnika na rzecz modernizacji istniejącego ciągu pieszo-jezdnego.
Obecnie sprawa budowy chodnika na całej jego planowanej długości jest badana przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który decyzją z dnia 18 sierpnia wstrzymał wykonywanie prac, ze względu na to, że dotychczasowe roboty wykonano z wyraźnym odstępstwem od projektu budowlanego zgłoszonego do starostwa. Na MiG Łomianki został nałożony obowiązek przedstawienia projektu budowlanego odpowiadającego przepisom i zawierającego właściwe uzgodnienia i opinie wymagane odrębnymi przepisami. Władze cały czas bagatelizują groźbę zabójczego wpływu budowy i eksploatacji chodnika na drzewa i obstają przy budowie na całej długości ul. Partyzantów, a więc także w zabytkowej Alei Dębów. Tak więc z powodu ignorancji i oślego uporu władz, nad aleją zbierają się coraz czarniejsze chmury i narasta całkowicie niepotrzebny konflikt społeczny. Opisując tę historię mam nadzieję, że po jej przeczytaniu sfrustrowani całą sytuacją mieszkańcy południowych krańców ul. Partyzantów zaakceptują konieczność ochrony drzew, bo nie stoi ona w żadnej sprzeczności z dobrze pojętymi interesami wszystkich mieszkańców Dąbrowy Leśnej.

Dorota Gadomska

[C] www.lomianki.info






KOMENTARZE UŻYTKOWNIKÓW www.LOMIANKI.INFO
Komentarze zamieszczane na portalu są opinią użytkowników.

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz...

Aby dodać komentarz najpierw ZALOGUJ SIĘ lub ZAŁÓŻ KONTO

Aktualnie jesteś "NIEZALOGOWANY" podaj nick tymczasowy:



Publikacja komentarza oznacza akceptację regulaminu

Czy zapoznałeś się z regulaminem










KONTAKT · ZASADY WSPÓLPRACY · REGULAMIN · COOKIES · # 1
© LOMIANKI.INFO 2006-2019   |   PARTNERZY: Pracownia NAWIAS & Internet Business System   |   Phetrak IT






Helios Travel biuro podróży Łomianki


Szybkie pożyczki Takto Finanse


Pożyczki na raty Ferratum